Nie wszystkich ucieszę, ale melduję, że wróciłem. Za popularyzację wiedzy o roślinach miododajnych Minister Marek Sawicki nadał mi honorową odznakę „zasłużony dla polskiego rolnictwa”. Wręczenie odznaczenia odbyło się na Biesiadzie u Bartnika w miejscowości Stróże niedaleko Nowego Sącza. Ze względu na gospodarza imprezy nie poruszony został przeze mnie temat „odstrzelenia” Krzysztofa Dołganowa przez kolegów partyjnych wspomnianego ministra.
Nic innego nie zatrzymałoby przykrej rozmowy, która dla dobra kraju i społeczeństwa powinna się odbyć. Święte prawo gościnności skłoniło mnie do zaniechania, odpuściłem, ale pamiętam.
Z wyprawy przywiozłem słoiczek miodu, za pomocą którego Miss Polski 2009 próbowała osłodzić nam życie i kilka egzemplarzy autorskich nowego wydania książki „Pożytki pszczele” Mieczysława Lipińskiego, którą uzupełniałem o zdjęcia i opisy do niedawna nieznanych w Polsce roślin miododajnych.
Tyle prywaty i płynących z niej usprawiedliwień, teraz do rzeczy bo wiele tematów mamy do nadrobienia.
Z dwóch kandydatów na „K” wygrał ten okrzyknięty przyjacielem przez zielonogórską poseł Bożennę Bukiewicz. Tydzień później wuwuzele pożegnały uczestników wspaniałego widowiska jakim były Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej. Niestety nic mi nie wiadomo o transporcie afrykańskiego sprzętu trąbiącego do Gorzowa, kontynuując jednak wątek ich użycia czuję się w obowiązku poruszyć kilka tematów.
Na początek mostek na Srebrnej, ulica Wyszyńskiego w kierunku na Barlinek. Powinien być wyremontowany ze środków UE, ale projektanci przygotowujący wniosek przebudowy ulicy Wyszyńskiego okazali się minimalistami i nie założyli jego remontu. Kiedy wykonawca rozsądnie wytłumaczył, że remont mostku jest potrzebny , urzędnik magistratu poprosił radnych o dodatkowe środki. Każdy może się pomylić, ale byłem na sesji i ten sam urzędnik opowiadał spokojnie o wielu tego typu pomyłkach. Kto by się nimi przejmował, to pieniądz i to pieniądz. Nie urzędnika przecież ten pieniądz tylko albo z kieszeni gorzowskiego podatnika albo ze środków UE na dogonienie lepiej rozwiniętych krajów Europy Zachodniej.
W miastach lepiej zarządzanych dla przykładu w Częstochowie 15zł z kieszeni podatnika daje 100zł na ambitną miejską inwestycję. Społeczeństwo miasta, które i tak będę kochał nie wymaga od władz ambitnych przedsięwzięć zadawalając się bylejakością.
Urzędnicy „dobrego i uczciwego prezydenta” stawiają w zachodniej części miasta zapory przeciwczołgowe. Ratująca ludzi i ich dobytek Straż Pożarna będzie musiała utrzymywać w gotowości oprócz sikawek i drabin również dźwig. Specyfika miasta ?
Ktoś z zewnątrz sobie pomyśli, że żarty sobie stroję. Dowiedziałem się niedawno, że nawet Ziemia Sądecka ma swój „Wąchock”, ale nie chodzi tu o miasto studwudziestotysięczne, tylko małą wioskę.
Mieszkańcy bloków przy ulicy Słonecznej mówią, że Pogotowie Ratunkowe jednego z nich nie uratowało, bo ambulans musiał stanąć daleko od miejsca zamieszkania chorego. Lejący się żar z nieba, nawet dla zdrowego sanitariusza jest trudny do wytrzymania, a co tu mówić o chorym.
Aleja 11 Listopada, ulica o pięknej nazwie, przypominająca okres chwały i zwycięstw. W przypadku Gorzowa zwycięstwo polega na tym, że okazałej kamienicy położonej przy tej ulicy nie rozebrano. Tu i teraz szczytem osiągnięć naszego samorządu okazuje się obklejenie styropianem zabytkowej kamienicy, jednej z tych, które stanowią o wyjątkowości naszego miasta i uczynienie z niej bloku przypominającego wczesne lata socrealizmu.
Czy podobnie remontują przedwojenne kamienice Niemcy lub Holendrzy ?
Nie. Dlaczego ? Bo inżynierowie nie ukrywają przed właścicielem budynku, że zaprawa wapienna, która służyła kiedyś do murowania tych domów jest wrażliwa na wytwarzany w zamieszkałych pomieszczeniach dwutlenek węgla. Póki nie ma warstwy styropianu cząsteczki tego gazu mogą przedostać się na zewnątrz spoinami. Styropian blokuje naturalną dla tych konstrukcji wymianę gazów, zmniejszając tym samym żywotność budynku. Budynek po takiej „modernizacji” bez wątpienia traci bezpowrotnie swój indywidualny charakter i jest doskonałą bazą do działania dla graficiarzy.
Tak z ciekawości – czy ktoś może wie ile budynków w mieście jest zabezpieczonych warstwą chroniącą przed bazgraniem po murach ?
Tym wszystkim, którzy wierzą, że Prezydent Tadeusz Jędrzejczak jest gwarancją rozwoju miasta zalecam spacer ulicą Dąbrowskiego, poczynając od Placu Grunwaldzkiego, gdzie można spotkać wyjątkową osobliwość w postaci chodnika z drobnej kostki brukowej gotowej bez żadnych zabiegów do obrzucania wrogów z osiedla lub wymierzenia sprawiedliwości we własnym zakresie, gdyby werdykt urządzonego za pieniądze gorzowskiego podatnika Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego okazał się niepomyślny.
Dalej proponuję autem, jest wyjątkowa okazja przetestowania pojazdu na „kocich łbach”. Bez wątpienia to spora atrakcja turystyczna, zjeździłem w tym roku dużo małych miast i miasteczek, trudno coś podobnego znaleźć. Owszem na rynku w Grybowie, ale tam ta kostka współgrała z zabytkową zabudową, a samochody jeździły obok po asfalcie.
Najgorzej dzieje się z pięknymi kamienicami przy mostku na Kłodawce. Wielu burmistrzów życzyłoby sobie tak wyjątkowej zabudowy w centrum swoich miast. Jakież piękne budynki i jak zaniedbane. Przez poprzednie kadencje Prezydentowi nie udało się doprowadzić tej ulicy do stanu nie budzącego zawstydzenia ludzi, którzy kochają to miasto i bywają odwiedzani przez gości z innych miast.
Jak ktoś chce, to bardzo proszę, niech wierzy, że tym razem pan Prezydent zmontuje taki zespół, który poradzi sobie z setkami podobnych wyzwań. Ja w to nie wierzę.
Wierzę za to, że chętnie pan prezydent sfotografuje się z nowymi autobusami MZK załatwionymi dla nas przez prezydenta Zielonej Góry Janusza Kubickiego, ale to już dłuższa opowieść na inną okazję.