www.lubuskie24.pl

:: Wybory - nadszedł czas opowiadania bajek.
Wiadomość dodana przez: Marek.Pogorzelec (2010-06-09 09:40:14)

Właściwie to powinienem zacząć od Pudziana, bo nic nadzwyczajnego, co by ograniczało felietonistę do pisania wyłącznie poważnych treści, nie wydarzyło już drugi tydzień.
Ani jeden mieszkaniec Gorzowa i okolic zarządzający ważną instytucją nie został „odstrzelony”, bo też w zasadzie żaden już takiej funkcji nie sprawuje. Chociaż pewny nie jestem, być może w innych województwach osoby z Gorzowa mogą owocnie pracować dla dobra kraju.
Warto też zauważyć, że rząd Platformy Obywatelskiej nie zlikwidował, ani nie przeniósł z Gorzowa żadnej instytucji już od kilkunastu tygodni, wiadomo pora na obiecanki, a nie na wkurzanie obywatela.
Wróćmy do spraw ważnych i najważniejszych. Do najważniejszych w województwie lubuskim poza produkcją wina należą żużlowe derby.

Tor bez zamaskowanych kolein, więc zawodnicy mogli się ścigać i wyprzedzać. Wygrali lepsi i żaden nie został trafiony krzesłem.

Jakiś czas temu w telewizji publicznej, która w nazwie ma Gorzów redaktor Robert Gromadzki cieszył się w towarzystwie wicemarszałka Tomasz Wontora, że w ramach kapitału ludzkiego koło gospodyń wiejskich pod Zieloną Górą ma na swoich spotkaniach muzykę graną „na żywo”. Tak sobie pomyślałem, że większy pożytek ze środków unijnych dla województwa byłby, gdyby prezes zielonogórskiego klubu żużlowego wystąpił z projektem cyklu szkoleń dla kibiców swojej drużyny. Temat szkoleń – „do czego służą i jak bezpiecznie korzystać z siedzeń na trybunach stadionów”.
Dziennikarze samorządowej stolicy województwa sugerowali, że sektor stadionu przeznaczony dla kibiców drużyny przyjezdnej, powinien mieć inne wyposażenie, ławki, których nie da się wyrwać.
To myślenie kategoriami lubuskimi, a Gorzów został swego czasu wyróżniony Honorową Flagą Europy. To zobowiązuje.
W ramach rozmontowywania drużyny przeciwnej i zaspokojenia własnych potrzeb, tuż przed meczem Gazeta Lubuska zrobiła małą nagonkę na prezesa Stali. Prezes nie chce zapomnieć Zielonej Górze spałowania kibiców swojej drużyny i normalnie nie chce rozmawiać z Gazetą Lubuską - dumą Ziemi Lubuskiej.
Przydałby się jakiś hak, sensacja, żeby piasku między tryby dorzucić. Kto chce niech się oburza lub dziwi, mnie tam dziwią inne sprawy.

Kilka dni temu odwiedził mnie mieszkaniec 4 milionowego Melbourne. Kolega z okolic Łodzi prosił go o zakup kilku gatunków roślin miododajnych. Oj pogadaliśmy sobie. To żaden mit, że Australijczycy to bardzo otwarci ludzie, już na wstępie walił mi na „ty”.
Adrian wyjechał z Gorzowa w wieku 5 lat. Po studiach podjął pracę, niestety kryzys dotknął i jego firmę. Młody Australijczyk przyjechał szukać pracy w Europie. Załatwił formalności związane z podwójnym obywatelstwem i podjął pracę w Polsce.
Teraz nadchodzące właśnie europejskie lato, zamienia na australijską zimę. Młody informatyk w swoim cv wpisze odbycie kilku wartościowych szkoleń i pracę w europejskich firmach. Jest silnie przekonany, że pomoże mu to w dalszej karierze zawodowej.
Z pobytu w Polsce na pewno zapamięta bujną zieleń, której duży deficyt panuje na jego kontynencie, Wyjeżdża też z podstawową wiedzą na temat lubuskiego, ale o konflikcie Gorzów – Zielona Góra nie dowiedział się ode mnie. W innych okolicznościach zabralibyśmy go wraz z domownikami na wycieczkę po okolicach: Międzyrzecz, Lubniewice, Barlinek – ale nie udało się, byliśmy zbyt zajęci. Mam nadzieję, że uda się to kiedyś naprawić. Wtedy lubuskie zostanie zapamiętane inaczej.

W temacie podróży – pani Eliza – rzeczniczka marszałka poinformowała mieszkańców regionu gorzowskiego o kłopotach z pociągiem InterREGIO Warszawa-Gorzów. Do zobrazowania naszych kolei posłużył czarny parowóz. Kolega twierdzi, że następnym razem na www.lubuskie.pl przy wiadomości o połączeniach kolejowych z Gorzowa może być przyklejona drezyna.
Nie podejrzewam pani Elizy o złośliwość, faktem jest jednak, że ciemna moc imperium zła upodobała sobie nasze biedne lubuskie województwo. To na te moce zrzućmy wszelkie nietaktowne zachowania i niemoc w ważnych dla Gorzowa i regionu gorzowskiego tematach, o które męczyłem marszałka w wywiadzie publikowanym w ubiegłym tygodniu.
Winny znaleziony, czas więc na podjęcie walki z niemocami. Może nie oglądajmy się tylko na pana marszałka, niech każdy z czytelników weźmie to do siebie i pomyśli, czy aby na pewno nic nie jest w stanie zrobić ?
Praktycznie każdy z nas włada orężem w postaci głosu, który może dobrze zainwestować w czasie wyborów. Druga nasza broń, z której nie zdajemy sobie sprawy – więcej wymagajmy i mówmy głośno, że oczekujemy skuteczności, a nie opowiadania bajek, czy obrażania się na krytykantów.

Podstawą rozwoju miasta musi być gospodarka, trzeba więc starać się stworzyć jej warunki do sprawnego funkcjonowania. O szczegóły nie pytałem wróżki, tylko szefa organizacji pracodawców ( tekst „Przedsiębiorcy ofiarą temidy”, 18.02.2010, „Tylko Gorzów”) dostępny również na witrynie internetowej www.lubuskie24.pl
Póki istnieje województwo nie powinniśmy oddać więcej żadnej instytucji, umniejszającej rangi miasta jako stolicy województwa. Nie liczą się z nami, bo jesteśmy zbyt tolerancyjni i mamy zbyt małe wymagania, a takim partnerem nikt się nie liczy. Zmieńmy to!


adres tej wiadomości: www.lubuskie24.pl/news.php?id=113